Dotyk Boga czyli uderzenie pioruna

Zgodnie z tym, co podają różne statystyki od uderzenia pioruna ginie jedna na cztery lub nawet tylko jedna na dziesięć osób. Niestety życie tych, którzy przeżyli to nagłe i nieprzyjemne zjawisko pogodowe nie jest usłane różami, bowiem potrafi ono bardzo poważnie uszkodzić organy wewnętrzne.

W dawnych czasach uderzenie pioruna uważano za dotyk samego Boga. Dotyk, który niestety odciskał poważne piętno na wybrańcu. Z tego akurat względu już od starożytności nikt nie chciał być wybrany przez bogów właśnie w ten sposób. Ludzie więc robili wszystko, aby podczas burzy nie zostać przez przypadek „wybranym”. Znane jest więc z historii wiele mitów na temat tego, że ta czy inna roślina lub jej liście chronią podczas burzy przed piorunami. Wierzono także, że futra zrobione z takich czy innych zwierząt też mają moc chroniącą przed błyskawicami. A w kulturze katolickiej moc obrony przed grzmotami przypisywano św. Agacie. W średniowiecznej Polsce podczas burzy wystawiano w oknie jej obrazek, a także święcono chleb, sól i wodę wierząc, że spożywanie ich chroni przed uderzeniami piorunów. Widać tutaj ewidentnie, ze wierzenia przynajmniej te polskie nie miały żadnych podstaw empirycznych, tak jak w przypadku stosowania ziół. Ale inne narody wcale w tej materii nie były lepsze, bo do ochrony przed piorunami umieszczały na dachach gałązki różnych roślin, które oczywiście w żaden sposób nie mogą uchronić, ani przed uderzeniem błyskawicy, a tym bardziej przed spowodowanym przez nią pożarem.

Jak już wcześniej powiedziano tylko nieliczne uderzenia pioruna kończą się śmiercią, ale praktycznie każde takie zdarzenie zostawia swoje piętno na porażonym człowieku. Co nam zatem może grozić w wyniku bliskiego spotkania z błyskawicą? Oczywiście poparzenia i to całego ciała. Nie rzadko się bowiem zdarza, że po uderzeniu pioruna topią się nawet metalowe przedmioty, które ofiara miała w kieszeni. Takie zjawisko może być efektem tego, ze piorun zazwyczaj spływa po człowieku jak po oporniku niszcząc praktycznie wszystko co ten miał przy sobie. Także komórka i laptop po takim zdarzeniu raczej nie nadawałyby się nawet do wysłania do serwisu. Z tego względu podczas burzy lepiej nie mieć przy sobie łańcuszka na szyi, pierścionków na palcach, a nawet zegarka na ręce, bo po spotkaniu z błyskawicą mogą nam pozostać w miejscach po tych przedmiotach dotkliwe blizny pooparzeniowe.

Oprócz rozległych oparzeń piorun oczywiście może spowodować zatrzymanie akcji serca. Z tego względu nie należy przykładać uwagi do zabobonu, że człowieka porażonego nie należy dotykać, tylko natychmiast należy zacząć udzielać takiej osobie pierwszej pomocy, bo niewykluczone, że uratuje mu to życie przed przybyciem karetki, która dotarłaby za późno. Ale największe spustoszenia błyskawice powodują w przypadku mózgu. Bowiem ta część ludzkiego ciała jest jak wielkie skomplikowane urządzenie elektryczne i praktycznie każde uszkodzenie białek powoduje tutaj zachwianie równowagi psychicznej. Jest więc wielce prawdopodobne, że osoba która została porażona podczas burzy może mieć na przykład problemy z powrotem na stanowisko pracy, które do tej pory piastowała. A może być to spowodowane tym, że po wypadku, ofiary bardzo często mają problemy z koncentracją, stąd nie są one w stanie wykonywać skomplikowanych czynności wymagających dużej precyzji, a także takich które wymagają podjęcia ważnej decyzji w krótkim czasie. Widać więc tutaj, że przeżycie spotkania z piorunem do dopiero początek gehenny. Ale zdarza się również, choć o wiele rzadziej, że uderzenie pioruna powoduje wzrost inteligencji u osoby, która takie wyładowanie przeżyła. Część osób też wykazuje o wiele większy poziom duchowości niż przed wypadkiem, uznając samo zdarzenie za dar od samego Boga. Takie osoby stają się przez to bardzo rodzinne. Zwracają uwagę na rzeczy ważne, obok których przed wypadkiem przechodziły bezinteresownie.

Skoro już wiemy, z jakimi konsekwencjami musi się liczyć ofiara pioruna, to teraz zweryfikujmy kilka mitów krążących na jego temat. Piorun zawsze wybiera najkrótszą drogę do ziemi. Jest to prawda. Choć można powiedzieć, że najkrótsza droga to linia prosta, a przecież nikt jeszcze pewnie nie widział pioruna prostego jak strzała. A dzieje się tak dlatego, że pioruny jako wyładowania elektryczne tak naprawdę wybierają najkrótszą drogę po linii „oporu”. Więc spływają z chmur po drodze, która stawia im najmniejszy opór. Z tego też względu nie należy podczas burzy jeździć rowerem, ponieważ za naszymi plecami może wytworzyć się próżnia – oczywiście w przenośni, która jest wymarzonym elementem wyładowania elektrycznego podczas burzy.

Podczas burzy nie wolno stać pod drzewem. To zdanie jest prawdziwe. Drzewa niestety przyciągają błyskawice. A jest to spowodowane tym, ze burzom towarzyszą silne wichury, a trzepoczące liście i gałęzie drzew mogą ładować się w takich warunkach ładunkiem dodatnim ściągającym jak magnes naładowany przeciwnie piorun. Drzew zatem należy unikać jak ognia. Piorun nigdy nie uderza w to samo miejsce dwa razy. Jest to ewidentna nieprawda, a najlepszym tego dowodem jest Giewont, gdzie pioruny podczas burzy urządzają sobie wręcz zlot czarownic. Zatem lepiej nie tylko po Giewoncie, ale w ogóle po górach podczas burzy nie chodzić.

W czasie burzy lepiej nie siedzieć w samochodzie. Jest to fałsz, ponieważ nasze auto może się paradoksalnie okazać najbezpieczniejszym miejscem z możliwych, ponieważ błyskawica spłynie po nim jak po piorunochronie do ziemi. Siedząc w samochodzie należy tylko pamiętać, aby nie dotykać swoim ciałem żadnych metalowych części, a wtedy nasze auto na pewno żadnej krzywdy nam nie zrobi podczas burzy.

Telefon komórkowy przyciąga pioruny. To stwierdzenie jest ewidentnym fałszem. Nie ma bowiem żadnych dowodów, że tak jest. A przyczyną tego, że od czasu do czasu słyszymy, że osoba rozmawiająca podczas burzy została trafiona przez piorun, świadczy tylko o tym, że bardzo duża liczba osób rozmawia w tym czasie nie bacząc na warunki meteorologiczne przez telefon. Nie dziwi więc tutaj fakt, że od czasu do czasu ktoś rozmawiający przez komórkę zostanie ustrzelony przez błyskawicę. Bo równie dobrze można tutaj powiedzieć, że zegarki elektroniczne przyciągają pioruny, a prawda jest po prostu taka, że takie zegarki nosi dużo ludzi i z tego względu właściciele popularnych „elektroników” też od czasu do czasu mogą zostać trafieni przez wyładowanie elektryczne. Tak więc nie ma żadnej korelacji między wyładowaniami podczas burz a telefonami komórkowymi.

Jarosław Nowak, www.testyinteligencja.pl